czwartek, 12 kwietnia 2018

Mifold - mała rzecz a cieszy.

Bezpieczeństwo w samochodzie to dla nas rodziców sprawa priorytetowa, dlatego nie zgadzamy się na przewożenie naszych dzieci bez fotelików. Zdarzają się jednak sytuację tzw. losowe, w których dziecko musi skorzystać z transportu, mimo braku fotelika samochodowego, co wtedy? Podejmujesz ryzyko? Będziesz jechać ostrożnie? To przecież niedaleko, na drodze mały ruch. Zaryzykujesz?

Sytuacja z życia: wychodzicie ze szkoły, za chwilę będzie ulewa. Wyjątkowo przyjechałaś po dziecko samochodem. Koleżanka, która odbiera swoje dziecko razem z tobą, widząc nadciągające chmury pyta „podwieziecie nas?”

I pojawia się dylemat. Ze zmieszaniem w głosie odmówisz – do przejścia niecały kilometr, ale w trakcie burzy przyjemność to raczej wątpliwa. Zgodzisz się – możesz zasilić budżet państwa kwotą 150 zł i pozbawić się 6 punktów karnych, ale to nic w porównaniu z narażaniem zdrowia lub życie dziecka. Nie ryzykuj– znaleźliśmy bezpieczne rozwiązanie tego problemu. W takiej sytuacji pomocne będzie siedzisko Mifold.


Producent opisuje go jako „kompaktowy fotelik samochodowy”, choć w tym przypadku moim skromnym zdaniem „fotelik” to za duże słowo. Trafniejsze byłoby …. hmmm… np.: urządzenie podtrzymujące. Mieliśmy okazję wypróbować „fotelik” Mifold i początkowe sceptyczne nastawienie ku naszemu zaskoczeniu uległo zmianie. Urządzenie tak na dobrą sprawę dostosowuje położenie fabrycznych pasów w aucie do odpowiedniego przytrzymywania małych pasażerów. W przypadku przypięcia mojego synka pasami bezpieczeństwa, przebiegają one przez jego szyję, dotykając żuchwy, a więc o bezpieczeństwie nie możemy tu mówić, bo mocne zahamowanie może zrobić dziecku krzywdę. Przy zastosowaniu Mifolda pas został ułożony tak, jak należy tj. przebiegając przez klatkę piersiową i ramię a co za tym idzie – będzie spełniał swoją funkcję. Obrazują to zdjęcia.


Mifold przeznaczony jest dla dzieci w wieku od 4 do 12 lat (od 15 kg)  a dzięki możliwej regulacji, będzie dopasowany do dziecka przez cały okres użytkowania. Posiada 3 szerokości do wyboru- rozmiary S, M i L oraz płynną regulację wysokości. Jest mały i poręczny, zmieści się w plecaku, torebce czy schowku w Twoim samochodzie. Instrukcja montażu jest bardzo prosta i zajmuje niespełna minutę, a jego zakup nie obciąży zbytnio domowego budżetu. Sprawdźcie sami do kupienia tu .


Zakładając, że nie wszystkie dni mamy deszczowe – kiedy jeszcze Mifold może okazać się przydatny? W jednym z poprzednich postów pisaliśmy o przepisach dotyczących fotelików dla dzieci. Możecie przeczytać tutaj. Zgodnie z prawem, ale nie koniecznie zdrowym rodzicielskim rozsądkiem, jeśli z tyłu zmieszczą się tylko dwa foteliki a pociech mamy trójkę, to jedno dziecko może jechać bez fotelika. W takiej sytuacji Mifold jest wręcz idealny, ponieważ zajmuje mało miejsca i na pewno zmieści się pomiędzy dwa foteliki, zapewniając ochronę trzeciemu dziecku. Wszelkie podstawki dla dzieci są znacznie większe.

Kiedy jeszcze? 

Np. gdy nasze dziecko nie mieści się już do fotelika z III kategorii wagowej a fabryczny pas jest wciąż za wysoko. Czy jeszcze kiedyś? Np. gdy jeden rodzic zawozi dzieci do szkoły a drugi odbiera. Urządzenie jest na tyle małe, że dziecko bez problemu schowa je do plecaka. Można je także zastosować przy korzystaniu z przejazdów w taxi, czy wypożyczając samochód na wakacjach.

Reasumując: jakie są moje odczucia po przewożeniu dziecka z użyciem Mifolda? Najkrócej pisząc – pozytywne. Urządzenie jest solidnie wykonane. Ma certyfikat ECE R44/04 (kto kupował fotelik w innym miejscu niż aliexpress, ten wie o co chodzi) Jest małe, lekkie, spełnia swoją funkcję odpowiedniego ułożenia pasów i w sytuacjach wyjątkowych, gdy nie mamy fotelika jest rozwiązaniem idealnym a korzystanie z niego (jako urządzenia podtrzymującego) jest zgodnie z przepisami.

Ponieważ nie działam na zlecenie i staram się zachować obiektywizm, muszę znaleźć także jakieś mankamenty. W mojej ocenie część stykająca się z kanapą mogłaby być wykonana z mniej śliskiego materiału. Na tapicerce wykonanej z weluru czy alcantary problemu nie ma, ale na skórzanej Mifold może się wraz z dzieckiem delikatnie ruszać, choć o jakiejś niestabilności czy przesuwaniu, nawet w trakcie dynamicznie pokonywanych zakrętów nie ma mowy. Sprawdzone 😀

Czy urządzenie jest bezpieczne? Profesjonalnej odpowiedzi może udzielić ADAC z Niemiec, zaś ja – mama z Polski mogę jedynie napisać o moim punkcie widzenia. Nie zamierzam rezygnować z fotelika samochodowego ani Was do tego nie namawiam, Mifold to idealne rozwiązanie w sytuacji kiedy nie masz fotelika a dziecko chcesz przewieźć bezpiecznie. Nie jest to fotelik, w którym dziecko ma osłoniętą głowę i tułów, więc raczej nie zapewni pełni bezpieczeństwa w trakcie uderzeń bocznych. Mifold sprawi, że dziecko będzie właściwie chronione pasami auta. Na ile więc jest bezpieczny? Na tyle, na ile chronią Ciebie i Twoich pasażerów fabryczne pasy bezpieczeństwa w Twoim aucie.

P.S. zdjęcia do artykułu wykonała mama 📷.

niedziela, 25 marca 2018

Pojazdy - książeczka dla maluchów.

Chciałabym Wam polecić bardzo fajną, aktywizującą książeczkę dla maluszków. Nasz mały Skarbek aktualnie stał się wielkim fanem maszyn budowlanych. Myślę, że to za sprawą przebudowy drogi w okolicy szkoły Michała. Codziennie mamy podgląd na żywo na pracę koparek, wywrotek i traktorów, dla naszego malucha to raj na ziemi. Stąd też moje zainteresowanie odpowiednią lekturą, wybór padł na pozycję:
"Pierwsze słowa - POJAZDY" wydawnictwa Egmont.
Książeczka jest bardzo ładnie wydana, ma grube tekturowe strony, kolorowe ilustracje i bardzo ładną czytelną trzcionkę. Wielkim plusem jest to, że na każdej stronie czeka na malucha zadanie. Przesuwanie paluszkiem, pociąganie czy nawet obracanie elementu strony, powoduje zmianę obrazka. Rodzice dobrze wiedzą, jaka to frajda dla malucha.
Poza maszynami budowlanymi w książeczce znajdziemy inne pojazdy jedno i dwukołowe a nawet pływające i latające. Nasz Synek bardzo polubił tę książeczkę.
Z serii "Pierwsze słowa" dostępne są również tytuły : Kolory, Na wsi, W domu. Serdecznie polecamy, do kupienia TU.
 
P.s. zdjęcia do artykułu wykonała mama 📷.

wtorek, 13 lutego 2018

Wojna z TOP GEAR.

Przedstawiam Wam TOP GEAR aktualnie ulubioną grę mojego Synka. Jest to klasyczna gra karciana  typu "wojna", którą z pewnością pamięta większość rodziców .  Została ona przeniesiona w motoryzacyjny świat, a talia Top Trumps zawiera karty z niezwykłymi pojazdami.
Grę posiadamy od kilku lat, ale od kiedy Pani w szkole pozwoliła na rozgrywki podczas przerw, ponownie powróciła ona do łask i bardzo spodobała się kolegom Michała.

Talia składa się z 30 kart, na każdej z nich znajduje się inne auto, krótki jego opis oraz parametry, które wykorzystujemy w pojedynku: prędkość maksymalna, przyspieszenie od 0 do 100 km/h, cena, moc, czas w jakim okrążenie danym pojazdem wykonuje Stig,  oraz odlotowość każdego samochodu oceniana w skali od 1 do 10.

Grać możemy dwojako: albo wybierając przed rozgrywką  parametr, którego wartość będzie decydowała o zwycięstwie, a karty rozdajemy w stosy ilustracjami do dołu nie podglądając ich wcześniej. Lub wariant nr 2 każdy gracz trzyma swoje karty w stosie ilustracjami do góry w taki sposób, że widzi tylko pierwszą wierzchnia kartę. Osoba rozpoczynająca wybiera tylko jedną cechę swojej karty (np. odlotowość) pozostali gracze podają wartość tej samej cechy, gracz z najlepszym wynikiem wygrywa i zbiera pozostałe karty. Zwycięzca rundy zaczyna nowa kolejkę wyznaczając kolejny parametr decydujący o wygranej.  Gracz który zabierze wszystkie karty pozostałym graczom, wygrywa.
Gra jest poręczna zapakowana w plastikowe twarde pudełeczko, karty zawierają kolorowe zdjęcia i krótkie ciekawostki o każdym prezentowanym modelu.
Możecie poszukać kart TOP TRUMPS o innej tematyce dopasowanej do Waszych zainteresowań,  wierzcie mi jest w czy wybierać, poznajcie niektóre z nich:
Gra do kupienia TU polecamy i zapraszamy Was na nasz profil na instagramie, bo tam gra TOP GEAR do wygrania 😊
P.S. zdjęcia do artykułu wykonała mama 📷.

niedziela, 4 lutego 2018

O ciśnieniu ciąg dalszy...

W poprzednim wpisie mowa była o kontroli ciśnienia, a dziś zajmiemy się „kontrolerem” ciśnienia przenosząc się z kół na kierowcę.
Ciśnienie, które może wzrosnąć kierowcy jest bardziej niebezpieczne, niż poprzednio opisywane i najczęściej powoduje je taki oto symbol:


Jaki ból powoduje u mężczyzny świecąca kontrolka może zrozumieć tylko kobieta rodząca. Bez znieczulenia. Jak sobie z takim bólem poradzić? Na szczęście kontrolka „check” nie zawsze jest zwiastunem kłopotów. Do zapalenia przedmiotowej kontrolki wystarczy nieprawidłowy sygnał z jednego z czujników lub wykroczenia poza przyjęte parametry. Aby stwierdzić czy powodem naszych obaw jest odrobina wilgoci, zaśniedziały styk, chwilowy skok napięcia (wariant optymistyczny), awaria sondy, katalizatora, czy też filtra DPF (ten gorszy wariant) pomocny będzie skaner OBD II.
Od razu odpowiadam przecząco na dwa pytania, które się nasuwają:
NIE, nic nie uszkodzimy podłączając skaner do gniazda OBD. Za pomocą skanera możemy jedynie sprawdzić parametry techniczne (np.: napięcie akumulatora, ciśnienie paliwa, temperatura katalizatora...) oraz odczytać i skasować zapisane błędy.
I kolejne NIE. Podłączenie złącza nie czyni z nas mechaników, którzy naciskając przycisk „kasuj błąd” naprawiają usterkę.
Jak to działa? Zaczynamy od interfejsu diagnostycznego np.: Vgate iCar2 (cena około 70zł) a następnie na Androida (inne systemy też są obsługiwane) ściągamy aplikację (np.: Piston, CarFix) Aplikacja łączy się z urządzeniem na pomocą bluetooth.
Po połączeniu możemy monitorować parametry techniczne oraz odczytać błędy i z pomocą wujka Google mniej więcej oszacować jak wielki musi być worek pieniędzy, z którym udamy się do serwisu a w wariancie optymistycznym (o którym wspomniano powyżej) skasować błąd i cieszyć się brakiem irytującej kontroli na desce rozdzielczej. Musimy mieć jednak świadomość, że jeśli doszło do usterki to jej skasowanie nie będzie naprawą i po jakimś czasie, znów kontrolka koło zegarów podniesie nam ciśnienie.

niedziela, 28 stycznia 2018

Utrzymaj ciśnienie.

Ilu z Was, czytelnicy tego bloga może uczciwie przyznać, że dba o bezpieczeństwo swoje, pasażerów i innych uczestników ruchu drogowego? Zależy Wam na tym, prawda? A jak często kontrolujecie ciśnienie w kołach Waszych samochodów?
Każdy producent samochodów informuje (najczęściej na słupku lub wewnętrznej stronie klapki  wlewu paliwa, czasami tylko w instrukcji obsługi)  jakie jest zalecane ciśnienie w oponach.
Niestety praktyka pokazuje, że kontrola ciśnienia najczęściej ogranicza się do sporadycznie rzadkich odwiedzin kompresora, jeśli akurat po tankowaniu nie ma do niego kolejki. Niestety nie jest to rozsądne, ani bezpieczne. Zarówno zbyt niskie, jak i za wysokie ciśnie nie jest wskazane. Niższe od zalecanego przyczynia się do podatności na aquaplaning, pogarsza trakcję a poprzez zwiększenia oporów toczenia zwiększa zużycie paliwa oraz pogarsza amortyzację. Wyższe od zalecanego ciśnienie powoduje zmniejszenie powierzchni styku opony z nawierzchnią, co pogarsza przyczepność i wydłuża drogę hamowania a także przyczynia się do szybszego zużycia elementów zawieszenia (opona z wysokim ciśnieniem słabo amortyzuje) i zwiększa ryzyko pęknięcia opony. Na dodatek zarówno jedna, jak i druga skrajność przyspiesza zużycie opon i skraca okres do ich wymiany.
 
Popularne kompresory podają najczęściej ciśnienia w barach. Czasem dodatkowo w psi (pound per square inch) przy przeliczniku 1 psi = 0,068947bar.
Wnioski? Kontrolujmy regularnie ciśnienie w kołach, nawet jeśli wizualnie brakuję go tylko w dolnej części.
P.S. zdjęcia do artykułu pochodzą z internetu.

poniedziałek, 9 października 2017

Gwiazdki Michelin

Świat motoryzacyjny zna wiele gwiazd: gwiazdę stuttgartu, gwiazdy z logo Subaru, gwiazdę Texaco, czy gwiazdki Michelin. Nie chodzi tu o przypominające płatki śniegu gwiazdki symbolizujące zimową klasę opony, ale te będące synonimem wykwintności restauracji. Michelin od opon i Michelin od restauracji to ta sama firma.
Jak więc się stało, że firma zajmująca się produkcją opon stała się symbolem najwyższej jakości potraw? Wszystko zaczęło się w roku 1900, gdy to starszy z braci Michelin – Andre postanowił wydać pierwszy przewodnik dla posiadaczy samochodów. Zawierał on istotne dla zmotoryzowanych informację o: sklepach z oponami, stacjach paliw, warsztatach samochodowych a także o restauracjach i hotelach. Przez pierwsze 20 lat przewodnik był darmowy. Aby zachęcić kierowców do częstszego korzystania z samochodów przewodnik dodawany był na początku XX wieku wszystkich nowych samochodów sprzedawanych we Francji.
W roku 1926 w przewodniku gwiazdką zaczęto oznaczać te restauracje, w których podawano dobre jedzenie. Kilka lat później wprowadzono trzygwiazdkową skalę:
...a z biegiem czasu klasyfikowano także restauracje poza Francją. W roku 1931 oprócz czerwonego przewodnika z restauracjami pojawił się także zielony przewodnik opisujący miejsca, które można zobaczyć, warto zobaczyć i trzeba zobaczyć. Ubiegam pytanie, które być może właśnie się rodzi: w roku 2017 w Polsce gwiazdki Michelin utrzymały 2 restauracje: Atelier Amaro i Senses.



czwartek, 7 września 2017

Turbo – jak je eksploatować?



Turbo – co to takiego?
Gdy miałem 10 lat moja definicja była mniej więcej taka: gumy do żucia o smaku brzoskwiniowym z dołączonymi do nich obrazkami samochodów.
Po kilku latach definicja uległa zmianie.
Współcześnie zdecydowana większość samochodów wyposażona jest w turbosprężarki, ale co to właściwie jest? Krótko mówiąc jest to wirnik napędzany spalinami z silnika. Uzyskana przez to moc służy sprężarce do dostarczenia do komory spalania większej ilości powietrza niezbędnego do procesu spalania a to przekłada się bezpośrednio na wzrost sprawności silnika. Patent z przed ponad 100 lat, choć w autach osobowych stosowany od niespełna 50.
Turbina nie jest skomplikowanym elementem i przy prawidłowym użytkowaniu, jej żywotność nie powinna być mniejsza od silnika, któremu dostarcza „moc za darmo”. Aby jednak nie ponosić niepotrzebnie kosztów związanych z jej wymianą, bądź regeneracją koniecznie jest przestrzeganie właściwie tylko dwóch zasad:
1. Gdy silnik jest zimny, nie zalecane jest wykorzystywanie jego pełnej mocy (czyt. po odpaleniu, zanim silnik się rozgrzeje nie wkręcaj go na wysokie obroty!)
2. Po dynamicznej jeździe pozwól turbinie wystygnąć. Wirnik kręci się z prędkością ponad 100 tyś obrotów na minutę a temperatura spalin przy silniku benzynowym ma blisko 1 tyś. stopni Celsjusza. Wyłączenie silnika po dynamicznej jeździe znacząco przyspieszy wyeksploatowanie turbosprężarki, choć medycyna zna pojedyncze przypadki jej natychmiastowego zatarcia (czyt. nawet po normalnej jeździe odczekaj min. 30 sekund zanim wyłączysz silnik, jeśli znajomi mówią na Ciebie: Kubica lub Stig – odczekaj 2 minuty). 
Istotna jest również regularna wymiana oleju wraz z filtrem oraz filtra powietrza, aby do komory spalania nie dostały się przez niego żadne zanieczyszczenia.
P.S.zdjęcie do artykułu pochodzi z internetu.